wtorek, 22 stycznia 2008

krótko o in vitro

media napędzają taką kampanię dla in vitro że po prostu chuj mnie strzela. darmowa promocja na maxa. oczywiście przoduje w tym gazeta wybiórcza, ale to akurat jest najmniej istotne.

o co chodzi z in vitro? poczytajcie sobie w necie co i jak, nie będę wykładał tego co można przeczytać choćby w wikipedii (choć tam też kłamią, uważajcie!). dodam tylko to o czym tam zapomniano:

co powstaje po zapłodnieniu?

nawet dziecko w podstawówce już wie - człowiek! nie jajko czy młotek, tylko
człowiek. nazywanie małego człowieka - który wyglądem kompletnie nie przypomina dorosłego, na cele "nauki", czy wręcz manipulacji niedouczonymi przyszłymi rodzicami - zarodkiem, płodem, embrionem, zygotą, czy jak kto woli jakimś nic nie znaczącym skrótem literowym po prostu ma na celu odwrócenia uwagi od tego co na prawdę powstaje po zapłodnieniu komórki jajowej.

czyli w wyniku in vitro, otrzymujemy kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt zapłodnionych komórek jajowych, a wykorzystuje się jedną. reszta idzie na śmietnik (w tym wypadku śmietnikiem jest zamrażarka). jednym słowem zabawa w robienie ludzi w laboratorium, a potem ich wyrzucanie.

a więc czym in vitro różni się od aborcji?? ktoś mi powie?? podczas aborcji morduje się jedno dziecko, podczas in vitro - no ile? dokładnie ktoś wie ile??

a czym aborcja różni się od kary śmierci? karę śmierci wymierza się po zazwyczaj sprawiedliwym procesie, i wymierza się ją humanitarnie. a aborcja to zamordowanie niewinnego i bezbronnego dziecka. a skoro od aborcji niedaleko do in vitro, to in vitro jest po prostu morderstwem. promowanie tego, zachęcanie itd powinno być przestępstwem.

patrząc z tej perspektywy na in vitro, jakiś tam "niepojęty, ogromny silny instynkt macierzyński, pragnienie urodzenia własnego dziecka, z wielkiej "miłości"" - jest po prostu jakimś głupkowatym kaprysem bezpłodnych par. trudno mówić o miłości u par które świadomie godzą się na wymordowanie 90% swojego potomstwa, żeby cieszyć się tym jednym wspaniałym upragnionym dzieckiem. a nazywanie in vitro metodą walczenia z bezpłodnością (jak to jakiś kretyn napisał w wikipedii) jest kolejnym oszustwem.

pomijam
to ile dzieci męczy się w domach dziecka.

to tyle podstawowej wiedzy w wielkim skrócie.

PS sporo osób trafia na tą stronę po skierowaniu z googla dla zapytania "czy i kiedy można zajść w ciążę po aborcji". trochę żal mi się zrobiło takich osób dlatego odpowiadam - to zależy od wielu czynników. ale teoretycznie można. PZDR!

Brak komentarzy: