sobota, 21 kwietnia 2007

nie mam czasu

Na nic nie mam czasu. Nie mam kiedy pisać. Zawieszam tego bloga fakanego. Mam nadzieję że odnowię wkrótce jednak swoją działalność tutaj ;) PZDR!

Dla dociekliwych to walczę na uczelni i międzyczasie pracuję. Lajf is brutal. A życie studenta czasami może być po prostu przejebane. Ale cóż, trzeba iść do przodu :)

A, i jeszcze wojsko mnie ściga. LOL, hehe

sobota, 7 kwietnia 2007

Krótko o Aniołach

Trudno to ukryć, mamy wielki post. Oczywiście mało kto się tym przejmuje. Z okazji Wilelkiego Postu pozwolę sobie wyjątkowo przytoczyć w moim blogu ciekawy artykuł z gazetki parafialnej Wokół Odkupiciela pt.: Aniołowie się radują, pod niebiosy wyśpiewują (Nr 7(84) listopad-grudzień 2006) napisanego przez JiAR. Choć temat ten zdecydowanie bardziej pasuje do Bożego Narodzenia, to z Aniołami mamy do czynienia cały czas, a że Anioły zawsze mnie ciekawiły, dlatego ten tekst bardzo mnie zainteresował i uważam że jest godny przytoczenia go w tym miejscu.
Miłej lektury.

[...] Według św. Tomasza z Akwinu istnienie aniołów jest tajemnicą wiary, której człowiek nie mógłby odkryć, gdyby nie została mu objawiona.

Nauką o aniołach zajmuje się jeden z działów teologii - angeologia. Anioł (gr angelos) to posłany, czyli posłaniec Boży i jednocześnie ten, który chroni człowieka przed złem, ostrzega przed nim i pomaga odciąć się od niego. Aniołowie są obecni od chwili stworzenia, zwiastują zbawienie oraz służą wypełnianiu zamysłu Bożego, są pośrednikami między Bogiem a ludźmi. Pismo Święte wyraźnie zaznacza ich obecność w ważnych wydażeniach, w których realizują różne zadania:
wykonują wyroki Boga i walczą ze złem: strzegą raju po wygnaniu człowieka (Rdz 3,24), Michał i jego aniołowie walczą ze smokiem - szatanem (Ap 12,7-9);
ostrzegają: ucieczka świętej Rodziny do Egiptu (Mt 2,13), ostrzeżenie Lota z Sodomy (Rdz 19,1-13), ratunek dla Hagar i jej dziecka (Rdz 21,17);
towarzyszą i pomagają człowiekowi: droga do Ziemi Obiecanej (Wj 14,19); wsparcie w przestrzeganiu prawa (Wj23,20-23), umacnianie Jezusa w Ogrodzie Oliwnym (Łk 22,43-44);
zwiastują narodziny i powołania: odwiedziny u Abrahama i Sary (Rdz18,1-10), zwiastowanie Maryi (Łk1,26-31),posłanie Gedeona (Sdz6,11-24);
ewangelizują: głoszą Dobrą Nowinę Wcielenia (Łk2,8-14) i Zmartwychwstania (Mk16,5-7).

Nie wszyscy Aniołowie są sobie równi. W różnym stopniu są obdarzeni rozumem, wolą, potęgą i innymi przymiotami. Często spotyka się określenia 'zastępy aniołów' lub 'chóry anielskie' - to nic innego jak swoista anielska hierarchia. Opracował ją żyjący w V wieku Pseudo-Dionizy Aeropagita. Na podstawie Pisma Św. wyróznił 9 chórów anielskich, które przyporządkował do 3 zastępów (triad).

I triada - aniołowie najbliżsi Bogu:
Serafini - aniołowie miłości i światła, posiadają największą moc;
Cherubini - strażnicy Bożej mądrości;
Trony - aniołowie posłuszeństwa i wierności, na nich unosi się majestat Boga;
II triada - aniołowie zarządzający:
Panowania - wydają z woli Boga polecenia i rozkazy;
Moce - wykonują rozkazy, pośredniczą w działaniu łaski bożej;
Władze - planują sposób wykonywania poleceń;
III triada - aniołowie najbliżsi ludziom:
Zwierzchności - kierują państwami, narodami i aniołami;
Archaniołowie - spełniają czynności poselskie, zwiastują rzeczy wielkiej wagi;
Aniołowie - opiekunowie konkretnych ludzi.

W Biblii wymienione są imiona trzech aniołów, których nazywamy Archaniołami: Gabriel, Michael i Rafael. Każde z tych imion ma konkretne znaczenie. Końcówka el w języku hebrajskim oznacza Boga, dlatego imię Gabriel odczytujemy jako potężny jest Bóg, Michael - któż jak Bóg, Rafael - Bóg leczy. Biblijni aniołowie zwykle są wyobrażani i przedstawiani jako poważni, potężni i groźni mężowie. Współczesna kultura rozpowszechnia wizerunek małych, dziecinnych aniołków przypominających mitologicznego amorka. A aniołowie nie mają ciał, nie mają więc biologicznej płci: nie są ani mężczyznami ani kobietami, nie mają też postaci dorosłych czy dzieci. Jednak czasami dla ludzi mogą przyjmować postać widzialną. Św. Augustyn tłumaczy: Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak się nazywa ta natura? - Duch. Pytasz o funkcję? - Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem. Aniołowie są stworzeniami osobowymi, nieśmiertelnymi i podobnie jak ludzie zostali obdarowani rozumem oraz wolną wolą, jednak są od nas nieporównywalnie doskonalsi.

Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia (Św. Bazyli Wielki). Anioł jako istota duchowa oddziałuje na naszą wolę i umysł, jednak nie robi tego wbrew człowiekowi - szanuje jego wolność. Jego działanie przejawia się w różny sposób, np. przez posłanie drugiego człowieka lub natchnienie. Czasami obecność anioła może być odczuwana bardzo bezpośrednio, np mamy uczucie że coś nas tknęło, by podjąć jakieś działanie lub zaniechać go. Jednak każdy może doświadczyć anioła w inny, sobie właściwy sposób. Należy rozmawiać ze swoim Aniołem Stróżem i prosić go o opiekę, poradę, wsparcie. Papież Pius XI w czasie jednej z audiencji mówił o tzw. telefonie anielskim: Jeśli się znajdziemy w sytuacji, w której będziemy mieli do czynienia z człowiekiem, dla którego argumenty będą trudne do przyjęcia, udajmy się o pomoc do naszego Anioła Stróża, by wstawił się do Anioła stróża tamtej osoby, z którą mamy się spotkać. Możemy więc modlić się nie tylko do naszego anioła, ale również do aniołów innych osób.

Aniołowie, których Bóg posyła, zawsze stoją w Bożej obecności i widzą twarz Ojca, a więc widzą Boga i nas w tym samym czasie. Zbawienie jest nie tylko sprawą Boga i ludzi, dotyczy ono całego wszechświata, także świata aniołów. Życie ludzkie od początku aż do śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. Dlatego nie tylko Anioł Stróż działa dla naszego dobra, ale wszyscy aniołowie mają swój udział w doprowadzaniu nas do zbawienia.

Niedola nie przystąpi do ciebie,
a plaga się nie przybliży do twego namiotu,
bo swoim aniołom nakazał w twej sprawie,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.
(Ps91,9-10)

[...] No i to by było na tyle.

poniedziałek, 2 kwietnia 2007

Krótko o aborcji

Jako że o aborcji mówi się teraz na okrągło i wszędzie się kłócą, a ja tego nie mogę po prostu już słuchać, postanowiłem wszystkim wyjaśnić w wielkim skrócie i bez wgłębiania się w szczegóły o co w tym wszystkim chodzi. Jako że sam temat aborcji mnie osobiście niezwykle denerwuje, ograniczę się tylko do jednego przykładu, o którym zresztą aktualnie bardzo głośno. Chodzi o sprawę pani Alicji Tysiąc.

Otóż pani Tysiąc wywalczyła odszkodowanie, bo wg niej powinna była mieć prawo do morderstwa swojego dziecka, a że nie pozwolono jej zabić nienarodzonego, to teraz się sądzi, i to skutecznie! Naprawdę zabawne, kobieta która ma już 2 dzieciaków i wie że jest chora, że kolejna ciąża uszkodzi jej zwrok a być może nawet kompletnie oślepi, mimo wszystko zaszła sobie w ciążę. I to w XXI wieku, w IV RP, kiedy na nie zajście w ciążę jest ogrom różnych metod! No cóż, skoro się na to zdecydowała, to ja nie widzę podstaw żeby jej teraz wypłacać odszkodowanie. I gratuluję ginekologowi, który potrafił trzeźwo ocenić sytuację i nie dokonywać aborcji.

Żałosne są te wszystkie głupie dupy, świrnięte feministki walczące nie wiadomo o czyje prawa, kiedy twierdzą że to tylko i wyłącznie kobieta ma prawo decydować o tym czy urodzi czy nie urodzi... OK, kobieta ma pełne prawo do decydowania - ale o tym czy zajść w ciążę czy nie! Jeśli już się zdecydowała, bądź też była głupia i odpowiednio się nie zabezpieczyła, to już jest jej problem, ale przez kolejne 9 miesięcy będzie inkubatorem dla swojego dziecka czy tego chce czy nie!! Nie jej decydować czy mały człowiek ma się narodzić czy nie. A jeśli dzieciaka nie chce to nie ma problemu, po porodzie zostawia się dziecko w szpitalu i nikt ją o nic nigdy już nie zapyta. Ale zabijać?? O nie! Żadna kobieta nie ma prawa decydować o życiu swojego dziecka!

Proszę się zabytać 10-latka, dzieciaka z 4 klasy szkoły podstawowej, co powstaje po zapłodnieniu u człowieka... Jajko? Kura? Wróbel? A może łopata, którą trzeba usunąć?? Nosz kurwa mać. NIE! TO JEST CZŁOWIEK!! Na jakieś tam dziwne potrzeby, czy to naukowców, czy to świrniętych feministek, wymyślono coprawda inne nazwy na człowieka, takie jak zygota, zarodek, organizm etc. Jednak nie zmienia to faktu że to jest człowiek. Oczywiście inaczej to brzmi i inaczej oddziałuje na naszą psychikę, kiedy słyszymy że usunięto zygotę/zarodek zamiast zabito człowieka, albo dokonano aborcji zamiast zamordowano bezbronne dziecko. Sprawa jest prosta. To coś co jest w brzuchu ciężarnej kobiety to jest człowiek, prawdziwy człowiek, ma mózg, bije mu serce itd... Dlatego kobiety niech decydują jak i kiedy im się podoba zachodzić w ciążę, ale jak już zajdą w tę ciążę, to są już wtedy odpowiedzialne za nowego człowieka i mają obowiązek urodzić!

Nie poruszam tu takiej kwestii, kiedy życie matki jest zagrożone. Bo to jest oczywista sprawa. Ale jeśli chodzi o zdrowie? O utratę wzroku? Albo co jeżeli dziecko ma być chore? Faktycznie to są wyjątkowo trudne sprawy. Ale dzisiejsza medycyna jest na tyle rozwinięta, że o takich sprawach, problemach, ew komplikacjach wie się dużo wcześniej! Są badania prenatalne, dzięki którym można zoperować dzieciaka jeszcze w łonie matki i usunąć poważną wadę, która była by już nieodwracalna po samym urodzeniu. Dzisiaj takie rzeczy się przewiduje! Albo co z gwałtami? Jasne, nie można zmuszać zgwałconej 14-latki do urodzenia, bo ona sama mogła by nawet tego nie przeżyć. Choć z drugiej strony ogrom tych kobiet, które czy to zostały zgwałcone, czy to mają urodzić dziecko z np zespołem downa, właśnie decyduje się urodzić, mimo że zgodnie z prawem mogły by usunąć ciążę. Więc kto najbardziej się wykłóca o prawo do aborcji na żądanie, i to najlepiej do 9 miesiąca ciąży? Najgłośniej krzyczą właśnie te świrnięte feministki, dziwki czy wyzwolone głupie dupy które swędzi i muszą rozdawać na prawo i lewo i jakby co to się usunie posprząta pozmywa zeskrobie rozwierci mózg zapakuje w worek i na śmietnik. Więc skoro jakaś pani Tysiąc nie skorzystała z pomocy medycyny przed faktem i mimo wszystko zaszła w ciążę - to był już jej wybór, i teraz jej pretensje są absurdalne. I współczuję jej dziecku, kiedy kiedyś dowie się o tym całym zamieszaniu wkoło niego, kiedy dowie się jak matka walczyła o jego zlikwidowanie...